czwartek, 2 sierpnia 2012

Recenzja: peel off base coat Essence

Jest to moja pierwsza recenzja, ale produkt jest na tyle interesujący, że warto poświęcić mu chwilę. Jest to baza pod lakier z limitowanej serii Essence - Ready for boarding. Opakowanie jest jeszcze z tych, ze starej serii, bo póki co, lakiery Essence są wycofywane (wyprzedaż 3,99?), bo wejdzie nowy design buteleczek.
Zatem, o co chodzi?
Producent opisał produkt: "Szybko i łatwo zmieniaj kolory lakierów. Ten innowacyjny lakier bazowy pozwala usunąć każdy kolorowy lakier bez korzystania ze zmywacza".
Czy to prawda? Nie testowałam tego produktu nawet na kilku lakierach, ale mówię mu TAK!
Krok 1: Malujemy bazą paznokcie - jest biała i pachnie jakby klejem.
Krok 2: Czekamy aż wyschnie. Wtedy zaczyna się robić przeźroczysta.
 Wyschnięcie jej do osiągnięcia całkowitej bezbarwności zajęło około 3 minut.
 Jednak producent zaleca odczekanie 10 minut.
 Krok 3: Malujemy paznokcie dowolnym lakierem (lakierami).
Ja nie bez powodu wybrałam lakiery brokatowe. Trzy na raz, a co tam! To ze zmywaniem lakierów brokatowych i części shimmerowych jest problem. Drobinki nie chcą odejść od płytki, bez względu na to, czy jest pod nimi baza czy inny lakier.
Gdy rano wstałam przygotowałam sobie jedynie patyczek drewniany.
I zaczęłam delikatnie szukać 'punktu zaczepienia' co wcale nie było takie oczywiste. Ale pokombinowałam patyczkiem to tu, to tam i chyba najłatwiej zacząć przy skórkach.
 Lakiery wraz z bazą zaczęły odchodzić jak naklejka! 
Aż do całkowitego usunięcia wszystkiego, co na paznokciu się znajdowało. Ogólny czas pozbywania się lakieru jest naprawdę krótki, a niewątpliwie o stokroć krótszy niż miałabym zmywać te brokaty przy użyciu wacika ze zmywaczem!
Czy produkt jest warty zakupu??
Zdecydowanie TAK!
Ja nie maluję często paznokci brokatowymi lakierami właśnie ze względu na mękę ich zmywania. A przy tym, że i tak zmieniam lakiery po dwóch dniach, to wydaje mi się, że trwałość tego specyfiku będzie wystarczająca. Co na pewno jeszcze sprawdzę.
Produkt będzie idealny na wyjścia, kiedy będziemy potrzebowały np. superbrokatowych paznokci, ale i takich zwykłych, ze świadomością, że po upływie nocy, czy dnia, będziemy chciały się pozbyć zdobienia.
Jedyne co, nie polecam dziewczynom, które walczą z obgryzaniem paznokci lub dopiero co pozbyły się nałogu. Myślę, że może powodować ciągoty do zgryzania go z płytki.

Pozdrawiam!

12 komentarzy:

  1. pięknie wygląda!;)
    pozdrawiam!;)
    zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też często tak miałam ,że lakier schodził z moich płytek jak naklejka jak to określiłaś przez co bardzo nie lubię nakładać lakierów warstwa po warstwie.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. a dziękuję ;)
    i wypróbuję kiedyś tę płukankę, póki co mam dużo octu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym go jeszcze gdzieś dorwać! :)) Idealny właśnie do brokatowców! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz słyszę o czymś takiem...faza początkowa bardzo mi się spodobała, bardzo ładny ten mleczny kolor...wiem, że po wyschnięciu zmienia się na bezbarwny ;0 Cały zamysł jest super, ale czy nie szkodzi on płytce ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo wygodne rozwiązanie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Napewno będziesz zadowolona w dobie panujących brokatów :-)

      Usuń